Wróciłem

Cześć! Dzisiejszy wpis może być trochę chaotyczny, piszę go o wpół do pierwszej w nocy, w trakcie urlopu.Po grubo ponad roku przerwy przypomniało mi się, że pisałem kiedyś bloga/pamiętnik, a że sporo się u mnie zmieniło to warto zaktualizować informacje o mojej drodze do pieniędzy i zapisać to dla potomnych.

Ostatni wpis pokazał się tutaj w kwietniu 2020. Pracowałem wtedy w gastronomii jako kelner, a przez pandemię straciłem możliwość zarabiania. Parę miesięcy żyłem z pieniędzy z „tarczy”. Nie było tego dużo, jednak wystarczało mi na przeżycie. Z perspektywy czasu miło wspominam ten okres, miałem mało zmartwień, mało wydatków i dużo czasu dla mojej dziewczyny. Do pracy wróciłem początkiem czerwca, gdy rząd zluzował obostrzenia, ale wtedy już wiedziałem, że chcę coś zmienić w życiu. Wakacje w gastronomii były ciężkie, godziny w pracy leciały jak szalone, a ja myślałem w jakim kierunku się rozwijać, by nie musieć już nigdy więcej biegać z talerzami. Do dziś nie wiem jakim zrządzeniem losu do tego doszło, ale zacząłem się w tamtym okresie interesować pracą na maszynach budowlanych, i tak, gdy „wakacje” się skończyły, w gastronomii zaczęły się luzy, ja za zaoszczędzone pieniądze ( z ogromną pomocą mojej ukochanej ) zrobiłem kurs na Operatora Koparek Jednonaczyniowych ( szumna nazwa ) plus parę innych uprawnień mniej ostatnich dla fabuły. Pracę w zawodzie znalazłem niemal od razu, zbiegło się to w czasie z obostrzeniami nakładanymi na branżę gastro, więc mogłem bez przeszkód, po blisko roku, opuścić restaurację i udać się na podbój świata piasku, cegieł, styropianu i cementu.

Uśmiechnięty pan operator w środowisku naturalnym

Nie będę ukrywał, była to ciężka praca. Deszcz, śnieg, upał, wiatr, ciężka praca fizyczna ( nie wszystko da się zrobić maszyną ), urazy fizyczne i wiele wiele innych wad pracy w branży budowlanej. Mimo to ciepło wspominam tamten okres mojego życia, stawka odpowiednio wyższa niż w restauracji też skutecznie osładzała ból. Przepracowałem 7 miesięcy dla prywatnego przedsiębiorcy, aż pewnego dnia ( dzień po urodzinach, cudowny prezent, nie ma co ) dostaję informację, że mogę się pakować, jestem od teraz bezrobotny. Do dziś nie wiem co kierowało tamtym człowiekiem, dlaczego postanowił mnie zwolnić z dnia na dzień. Nie wracam do tego. Doceniam za to gest, który dla mnie wykonał, mianowicie załatwił mi rozmowę o pracę u kogoś innego. Trzy dni później pracowałem już dla biznesmena, który rozbudowuje swoją fabrykę, żeby ciąć koszty i unikać podwykonawców kupił maszyny, zatrudnił mnie do ich obsługi i dał wolną rękę.

Nie o fabryce jednak jest ten blog, a o mojej drodze do wielkich pieniędzy. Aktualnie, w wieku 21 lat, dzięki pracy na koparce na pełny etat, jestem w stanie zarabiać kwoty ponad średnią krajową, co dla mnie osobiście jest imponujące. Ledwie rok temu ocierałem się o najniższą krajową z przerwami na życie z państwowego zasiłku. Nie poprzestaję jednak na tym i mam nadzieję wciąż się rozwijać, a zarobione pieniądze inwestować.

Trzymajcie się cieplutko i do zobaczenia za rok.

Albo dwa…

Zależy kiedy sobie przypomnę o tym blogu 😛

Powrót

Cześć! Nawet nie wiedziałem, że tak długo nie pisałem. Tradycyjne „jutro napiszę” trwało grubo ponad miesiąc, w tym czasie wiele zdążyło się zmienić, do Polski dotarło wiadomo co, w następstwie czego zamknięto gastronomię. Niestety, z tego przykrego, powodu straciłem źródło zarobku ( pracę wciąż mam tylko chodzić do niej nie mogę ), co przełożyło się na skromny wpływ oszczędności do mojego słoika-skarbonki. Na szczęście wydarzyły się też pozytywne rzeczy, spłaciłem dług za samochód a z racji też, że aktualnie nigdzie nie jeżdżę, dramatycznie spadły mi koszty benzyny i utrzymania gruchota. Na ten moment moja przyszłość stoi pod znakiem zapytania z powodu perturbacji z tarczą antykryzysową, mam nadzieję, że uda się dostać te skromne ale jednak 2080 złotych pomocy, Na ten moment moje oszczędności wynoszą 900 złotych bez paru groszy, liczę, że sytuacja szybko wróci do normy i będę mógł znów zacząć pracować. W tak zwanym międzyczasie sporo myślę co by tu zrobić by poprawić trochę swoją sytuację i szukam okazji by zainwestować moje zaskórniaki. Miłego dnia!

Kolejne podsumowanie tygodnia

Znów nie udało mi się zabrać za ten wpis w terminie. Całe szczęście jak na razie nikt tego nie czyta więc nie muszę się tym zamartwiać. Na ten moment moje oszczędności zamykają się w kwocie 570 złotych polskich. Czy to dużo czy mało nie mi oceniać jednak dla mnie to duży wyczyn mieć tyle pieniędzy i ich nie wydać. Trzymajcie kciuki drodzy ludzie, którzy tego nie czytacie! Miłego!

Podsumowanie „tygodnia”

Ten wpis powinien pojawić się już dawno temu ale jakoś nie było okazji by za to brać. Będzie krótko. W momencie, kiedy startowałem z tym blogiem, miałem niecałe 150 złotych oszczędności. Odkładam 5 złotych dziennie plus okazjonalnie napiwki z pracy kelnera i drobne, które walają mi się po portfelu. Na ten moment w mojej słoiko-skarbonce udało mi się zebrać 360 złotych polskich. Prawdopodobnie większość ludzi parsknie śmiechem jednak mimo to uważam, że idę w dobrym kierunku. Niestety nie jestem na razie w stanie odkładać więcej, wciąż spłacam samochód, który kupiłem za pieniądze brata, jednocześnie muszę naprawić w nim jeszcze kilka elementów, żeby był w pełni sprawny. Mam nadzieję, że w przeciągu najbliższych, miesięcy uda mi się spłacić dług, naprawić wszystko co trzeba i będę mógł „stanąć na nogi”. Zbliża się sezon letni co zaowocuje większą liczbą przepracowanych godzin, większą ilością napiwków a przy okazji będę w stanie dojechać do pracy rowerem i oszczędzić na benzynie. Myślę, że będę wtedy w stanie odłożyć już około 1500-2000 złotych miesięcznie, co pozwoli mi zacząć myśleć o poważniejszych inwestycjach!

Trzymajcie się kochani!

Witam przybyszu!

Cześć! Jeśli czytasz ten wpis to prawdopodobnie zabłądziłeś w internecie szukając sposobu jak zarobić miliony. Zaskoczę cię, sam chciałbym to wiedzieć. Pozwolę się jednak przedstawić zanim zrezygnowany wrócisz do poszukiwań tej magicznej recepty na sukces. Jestem młodym chłopakiem z dziury zabitej dechami, gdzie psy dupami szczekają a bociany zawracają. W momencie pisania tego wpisu mam niecałe 20 lat, samochód o wartości średniego telefonu ( niestety w codziennej eksploatacji jest odwrotnie proporcjonalnie drogi ) i 150 złotych oszczędności. Pracuję jako kelner i zdaniem wielu nie mam w życiu perspektyw. Wierzę jednak, że ciężką pracą i metodą „wydawaj mniej niż zarabiasz” uda mi się dojść kiedyś na szczyt. Ten blog powstał by rozliczać mnie z kroków jakie stawiam na drodze po miliony, będę tutaj ( w miarę możliwości ) regularnie postował podsumowanie moich oszczędności, zarobków i sposobów w jakie je zainwestuję. Liczę, że fakt „publicznej spowiedzi” każe mi czynić postępy w obracaniu kapitałem. Mam nadzieję, że za 10, 20, 40 lat, już jako milioner, wciąż będę tutaj obecny i każdy chętny będzie mógł prześledzić moją historię „od gołodupca do rekina finansjery”

Kończąc ten monolog. Rozgość się na moim blogu przyjacielu, zostaw po sobie jakiś znak. Na ten moment, wieczór 5 lutego 2020, jestem swoim jedynym czytelnikiem, jednak jeśli to widzisz to oznacza, że mój „pamiętnik” przestał być tylko mój. Bardzo mnie to cieszy i mam nadzieję, ze zostaniesz ze mną na dłużej.

Ahoj przygodo!

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij